Misjonarze Polacy

Nawet przy ogólnikowym spojrzeniu na historię emigracji polskiej w Brazylii, nie można nie dostrzec polskiego ducho­wieństwa. Przede wszystkim z po­wodu imigrantów polskich zaczęli również przybywać do tego kraju pol­scy księża i siostry za­konne, aby za­pewnić im nie tylko duchową opieką.

 

Ks. Wojciech Sojka CM, pisze: „...o pionierach duszpasterstwa polskiego w Brazylii czyta się rzadko i mało, a poza Brazylią chyba nic”. Warto więc poświęcić - chwilę uwagi - tym właśnie pionierom i ich następcom, aby Czytelnik polski, mógł zapoznać się z pracą polskich misjonarzy w tym kraju.

 

Polscy duchowni, którzy dotarli do Brazylii w pierwszym okresie należeli do kleru diecezjalnego. Większość z nich stanowili byli zakonnicy. Nie zapominajmy o tym, że w okresie ich przybywania do Brazylii, właśnie zaborcy likwidowali zakony na terenach polskich. Po 1863 r. zniesiono zakony w zaborze rosyjskim, a po 1875 r. w zaborze pruskim. Tak więc w pierwszym okresie przybywali do Brazylii nie tyle księża diecezjalni ile sekularyzowani.

 

Za jednego z pierwszych polskich duchownych, który znalazł się w tym kraju należy uważać księdza Wojciecha Męcińskiego, jezuitę-misjonarza. W Brazylii znalazł się przypadkowo w 1631 r. W późniejszym cza­sie ks. Męciński, w wieku 42 lat, zginął w Japonii jako męczennik.

 

Wśród imigrantów polskich, którzy po upadku Po­wsta­nia Styczniowego przybyli do Brazylii, spoty­kamy także duchownych katolickich. Tak więc w 1865 r. przybył ks. Ka­rol Mikoszewski, a w 1869 r. ks. Józef Juszkiewicz.

 

Jak zostało już wyżej zaznaczone, przyjazd pol­skiego kleru do tego kraju zwią­zany jest, przede wszystkim, z początkiem naszej imigracji do Brazylii. Księża, zakon­nicy i zakonnice przybywali z Polski, aby poświęcać się– nie tylko – pracy duszpasterskiej wśród polskiego wychodźstwa. Za jednego z pierwszych spośród księży, którzy przy­byli z Polski do tego kraju i posługi­wali naszym imigrantom, uważa się ks. Antoniego Zie­lińskiego, uczestnika Powstania Styczniowego.

 

W 1875 r. przybyli do Brazylii kolejni polscy księża: Ma­rian Giżyński, Ludwik Przytarski, Franciszek Soja, Włady­sław Grabowski, Jan Nepomucen Adamowski, a następ­nie Jan Kominek, Bolesław Bayer, Jan Rzymełko, Józef Anusz. Ks. Jan Pi­tońCM., wieloletni rektor Polskiej Misji Katolickiej w Brazylii opracował relację księży diece­zjalnych, którzy przybyli do tego kraju w latach  1865-1914. Z opracowania tego wynika, że w: 1865 r. przybył ks. Karol Mokoszewski, w 1867 r. - ks. Antoni Zieliński, 1869 r. - ks. Marian Giżyński, ks. Józef Juskiewicz, 1875 r. - ks. Ludwik Józef Przytarski, 1878 r. - ks. Władysław Gra­bowski, ks. Franciszek Gurowski (jego nazwisko podawane różnie: Guranowski, Górowski, Guroński), 1883 r. - ks. Jan Ada­mowski, 1885 r. - ks. Wojciech Solek (niektórzy podają jego nazwisko: Sułek), 1887 r. – ks. Franciszek Józef Soja, 1889 r. - ks. Paulin Domainski, ks. Andrzej Dziadkowiec, ks. Jan Pe­ters, 1890 r. - ks. Kazimierz Andrzejewski, 1891 r. - ks. Fran­ciszek Chyliński, ks. Zygmunt Chełmicki, ks. Marcin Modrzejewski (niektórzy autorzy podają: Może­jewski), ks. Władysław Smoluch, 1895 r. - ks. An­toni Cuber, ks. Aleksy Iwanów, ks. Michał Słupek, ks. Jakub Wróbel, 1896 r. - ks. Wincenty Bronikowski, ks. Stanisław Fróg, ks. Józef Fuliński, ks. Gabriel Kraus, ks. Wojciech Mły­narczyk, ks. Leon Niebieszczański, ks. Maciej Pięch, ks. Antoni Ry­mar, 1897 r. - ks. Wojciech Dynia, 1898 r. - ks. Jan Miętus, ks. Jan Rokosz, 1899 r. - ks. Cezary Wyszyń­ski, ks. Jan Wo­łyncewicz, 1901 r. - ks. Tadeusz Stankie­wicz, 1903 r. - ks. Józef Anusz, 1905 r. - ks. Adolf Kru­szewski, ks. Jan Marek, 1908 r. - ks. Le­onard Starzyński, ks. Stefan Stawianowski, 1914 r. - ks. Wincenty Hypna­rowski. Natomiast spośród księży werbi­stów, pierwszy przybył ks. Karol Dworaczek (1900 r.). Z kolei spośród księży misjonarzy św. Wincentego a Paulo - ks. Bole­sław Bayer, ks. Hugo Dylla, Ks. Franciszek Chylaszek (1903 r.).

 

Godnym odnotowania w tym miejscu wydaje się być apel imigrantów wołających o polskiego kapłana. Przegląd Emigracyjny, wychodzący we Lwowie, zamieścił list wysłany 15 marca 1893 r. z São Mateus do Sul (PR) przez Antoniego Z. Bodziaka. Zachowujemy oryginalną pisownię wspomnianego listu. „W imieniu kolonistów w kolonii S. Matheus i tuż przyległych, liczących przeszło 10.000 dusz, upraszam Wgo Pana Dobrodzieja, jako zajmującego się losem wychodźctwa, abyś raczył nas zawiadomić, jako teżnawet wystaraćsięo księdza, który by z prawdziwem poświęceniem dla swych rodaków zechciał przybyć. Z powodu polityki brazylijskiej a nawet zdaje się jakoby polityka moskiewska i niemiecka miałą w tem swój palec, władza kościelna brazylijska robi różne trudności, nie chcąc dać posad księżom Polakom na polskich koloniach, daje im inne posady, a raczej nie chcieliby wcale księży Polaków. Już byłby osiadł jeden z nowo przybyłych księży; lecz nadzieja ta znika, z powodu, że nie miał polecenia od władzy, czy też nie chciał się starać o to miejsce, czekając aby koloniści najpierw złożyli pewną sumę, celem utrzymania jego, i to sumę dość znaczną, na co koloniści nie mogli się zdecydować, bo chcą płacić księdzu stałemu, a nie temu, który tylko na tydzień lub dwa przyjedzie i odjeżdża, jak sięjużdziało. Dochód roczny czyli stała pensya tylko w S. Matheus oprócz kolonii przyległych jest 2 500 milrejsów, do tego ma dochody kościelne, co razem może z góry liczyćna 8.000 milr. Utrzymanie jest piękne, a do tego plebania z dużym ogrodem. Ksiądz, który zechce przybyć, to aby nie miałdalszych trudności, niech postara sięod swej władzy kościelnej najwyższej o polecenie osiedlenia sięw S. Matheus; a jeżeli inaczej nie, to przynajmniej jako misyonarz. Natenczas tutejsza władza nie będzie mogła żadnego oporu stawiać. Jeżeli ksiądz nie będzie miałwłasnych funduszów do podróży, koloniści natychmiast zaśląna ręce Wgo Pana kwotęwymagalną. Dodaję, że tu trzeba księdza  z powołania, dobrego patryotę, a natenczas da siębardzo wiele z naszem ludem zrobić. Gdy jednak ksiądz siętu nie zjawi i nie osiądzie, to nie ma i co liczyćwięcej na Polaków w S. Matheus; w krótkim czasie na tej wolności brazylijskiej zdziczejąi przyjmą, jako jużpoczynająprzyjmować, ducha brazylijskiego, a dzieci ich wkrótce zaprąsię, iżsąPolakami. Jest to wielkim obowiązkiem każdego Polaka staraćsię, aby nie pozbyćsięraz na zawsze tyle siłpolskich...”.

 

W kolejnym liście, z 20 czerwca 1893 r., Antoni Z. Bodziak pisał: „... O wysłanie księdza tak w imieniu kolonistów jak i w własnem usilnie proszę Wgo Pana się postarać; gdyż ksiądz dobry, jest prawdziwym fundamentem, i murem dla naszego ludu wiejskiego. W S. Matheus koloniści jeszcze się trzymają łącznie bo, przynajmniej jest nas 3 kupców Polaków, co jeszcze podtrzymujemy ich jakokolwiek. Ale inne kolonie cierpią bardzo wiele, bo są zupełnie same sobie pozostawione bez wszelkiej inteligencyi tak świeckiej jak i duchownej”.

 

Wobec sytuacji przedstawionej przez jednego z imigrantów, Przegląd Emigracyjny - w cytowanym przez autora numerze – przedrukował z Gazety polskiej w Brazylii fragment artykułu pt.: „Nasze stanowisko”, publikowanego 22 lipca 1893 r. Warto zacytować wyjątki tego wspomnianego artykułu. Zachowujemy oryginalną pisownię.

„Na ziemi brazylijskiej osiadło kilkadziesiąt tysięcy Polaków, którzy bez wyjątku należą do kościoła katolickiego, a jednak w Brazylii wśród katolików po macoszemu bywają traktowani. Ludność polska na wskroś katolicka, do kościoła i obrządków jego przyzwyczajona, dzisiaj pozbawiona tego, co człowieka zewnętrznym sposobem pociąga do Boga, pozbawiona środków łaski prowadzących do zbawienia, pozostaje w niebezpieczeństwie utracenia wiary, a przez to i narodowości swojej. – Wiemy dobrze, że Polak wyzuwszy się z wiary wyzuwa się i z poczucia swej narodowości, a takich wypadków mamy tu wiele. – Kilku kapłanów polskich znajdujących się tutaj do obsługi duchowej nie wystarczą na kraj cały. (...) W kapłanach polskich i w rytuale kościelnym polskim tylko obrona ludności naszej obecnie, bo szkoły polskie, których tu mała liczba, nie wystarczają”.

      

Pierwszym zgromadzeniem zakonnym, które rozpo­częło swą działalność na terenie Brazylii u schyłku XIX wieku i w początkach XX wieku było zgromadzenie Słowa Bożego (werbiści). Werbiści przybyli do Brazylii w 1895 r. Rozpoczęli pracę w stanie Espírito Santo. Do Parany przybyli na prośbę biskupa z Kurytyby – José de Camargo Barros. Pierwszą ich placówką była parafia São José dos Pinhais, która wówczas posiadała 100 km długości (sięgała aż do granicy ze stanem Santa Catarina) i 50 km szerokości. To była pierwsza parafia w Brazylii, gdzie werbiści zetknęli się z Polakami. W listopadzie 1900 r. przyjechał do tej parafii ks. Karol Dworaczek, zmarły w opinii świętości.

 

Prawie równocześnie z werbistami przybyli misjonarze św. Wincentego a Paulo  (w środowisku polonijnym w Brazylii znani jako wincentyni). 19 maja 1903 r., na zaproszenie biskupa José de Camargo Barros oraz prośby polskich imigrantów, wyjechała z Krakowa pierwsza grupa misyjna (ks. Bolesław Bajer, ks. Hugo Dylla, ks. Franciszek Chylaszek i br. Aleksander Węgrzyn). 29 czerwca 1903 r. dotarli do portu w Paranaguá. Następnego dnia przybyli do Kurytyby.

 

Trzeba jeszcze podkreślić i tę  mało znaną rzeczywistość. Otóżw początkach polskiej kolonizacji w Brazylii polskich księży było stanowczo za mało! Ks. Wojciech Sojka CM. wyraźnie zaznacza: „...Za mało na liczbę samych emigrantów, za mało na tereny, po których się rozproszyli. Nigdy nie naliczymy tu więcej niż20 księży polskich równocześnie. W wielu ‘koloniach’ na pierwszych księży czekano od 10 do 15 lat, na innych po odjeździe jednego czekano latami, aż przyszedł następca”.

 

Warto w tym miejscu odnotować następujący fakt. Otóż pierwszy biskup diecezji Kurytyby, José de Camargo Barros we wzruszającym piśmie do biskupa przemyskiego, prosił– na Boga – o przynajmniej dziesięciu księży, gdyż„tylko polski duszpasterz może zapewnić należytą opiekę polskiemu wychodźcy”.

 

Z upływem czasu zaczęły docierać do Brazylii również inne zgroma­dzenia męskie, do których dołączyli już po II woj­nie świa­towej członkowie Towarzystwa Chrystuso­wego dla Polonii Zagranicznej (popularnie nazywani chrystusowcami). Aktualnie spotykamy w Brazylii przedstawicieli następujących rodzin zakonnych, przybyłych z Polski: sale­zjanie (od 1896 r.), misjonarze św. Ro­dziny (od 1935 r.), pal­lotyni (od 1930 r.), marianie (od 1967 r.), kapu­cyni (pierwszy polski kapucyn przybył w 1901 r.), fran­ciszkanie (od 1894 r. Początkowo przed­stawiciele tego zakonu przybyli do Brazylii w celu oto­czenia opieką duchową imigrantów nie­mieckich. Wśród nich wielu pochodziło ze Śląska), franciszkanie z Niepokalanowa (od 1977 r.). Spotykamy w Brazylii przedstawicieli następujących zakonów i zgromadzeń z Polski (jak również zakonników już urodzonych w tym kraju): dominika­nie, filipini, jezuici, kombonianie, misjonarze Ducha Św., orioni­ści, dominika­nie, salwatorianie, passioniści, paulini, redemptoryści, saletyni, szensztaccy, Tow. Św. Pawła, zmartwychwstańcy.

 

Natomiast, ze zgromadzeń żeńskich, pierwszymi, które  przybyły do Brazylii były siostry miło­sierdzia  św. Wincentego a Paulo (1904 r.), a na­stępnie ro­dziny Maryi - znane tutaj jako: siostry Świętej Rodziny - (1906 r.). W późniejszym czasie do­tarły służebniczki Ducha Św., bernardynki misjonarki. Po drugiej wojnie światowej dotarły: elżbietanki, felicjanki, franciszkanki misjonarki Maryi, józefitki, misjonarki Najczystszego Serca, salezjanki, służebniczki wielkopolskie, urszulanki Serca Jezusa Konającego (powszechnie nazywane szarymi urszulankami). Naj­młod­szym zgromadzeniem żeńskim pracującym wśród Po­lonii brazylijskiej są mi­sjonarki Chrystusa Króla prze­bywa­jące w tym kraju od 1988 r.

 

Trzeba zaznaczyć, że księża z Polski pełnili nie tylko za­dania wypływające z ich powołania religijnego, ale także wspierali imigrantów różnorodnymi poradami, nieśli duchowe pocieszenie, jak również przyczy­niali się  do powsta­wania - oprócz obiektów sakralnych także - pierwszych szkół, bibliotek. W razie potrzeby polski duchowny niósł naszym osadnikom pomoc lekarską, gospodarską, prawną. Według Marii Para­dowskiej "szeroki zakres działalności przede wszyst­kim duszpa­sterskiej, ale także oświatowej i w wielu innych dziedzinach, miał ogromne zna­czenie dla osadników polskich i dla całego społeczeń­stwa kraju ich zamieszkania”.

 

Jest faktem niezaprzeczalnym, że duchowieństwo polskie odegrało dosyć dużą rolę w pod­trzy­mywaniu polskości wśród naszych imigrantów w Brazylii.  Rola polskiego księdza nie ograniczała się więc tylko do zadań czysto dusz­pasterskich. Taka rzeczywi­stość ma miejsce i w dzisiej­szej działalności polskich duchownych i sióstr zakonnych wśród Brazy­lijczyków polskiego pochodzenia,  osiadłych szczególnie w głębi kraju, w tzw. interiorze.

 

Należy też stwierdzić jeszcze raz, że pierwsi pol­scy księża przybywający do Brazylii podejmowali pracę duszpa­sterską wśród polskich kolonistów. Ruy Christovam Wachowicz – znany i ceniony historyk parański i polonijny - zauważa: „Parafia i polski ksiądz byli nieodzowni dla [polskiego] chłopa. Kościół byłcentrum duchowym, ale także ośrodkiem, gdzie kolonista zaspakajał swoje potrzeby komunikacji z bliźnim. W Brazylii te potrzeby zaznaczały się jeszcze bardziej ze względu na odosobnienie, w jakim przychodziło im żyć. Kościół, parafia i ksiądz będą przez długi czas w wielu koloniach w Brazylii jedyną podstawą jedności wśród kolonistów”. Podobnie było ze zgro­madzeniami żeńskimi. Początkowo siostry zakonne przybywały do Brazylii, aby pracować wśród polskich imigrantów. Dopiero z upływem czasu zaczęli docierać polscy mi­sjonarze i misjonarki, aby poświęcać się dzia­łalności duszpasterskiej, charytatywnej (a także o innym charakterze, ale zawsze mającym związek z posługą ewangeliczną), wśród Brazylij­czyków. Jeśli chodzi o działalność polskiego kleru w Brazylii, to - jak stwierdziliśmy wyżej - w po­czątkach pro­wadzona ona była wśród polskich imigrantów. Ducho­wieństwo polskie rozwijało nie tylko działalność czysto religijną, ale także utrwalało wśród wychodźców po­czucie tożsamości narodowej oraz pamięci o swych ko­rzeniach. Obecnie dzia­łalność ta jest ciągle aktualna, aczkolwiek prowadzona jest - w dużej mierze - na rzecz kolejnego już pokolenia po­tomków polskich imigran­tów. Warto może przypomnieć, że dopływ polskiej emi­gracji do Brazylii zakończył się praktycznie po II wojnie świato­wej.  Wszechstronna działalność duszpa­sterska pol­skich księży diecezjalnych, zakonnych, jak również sióstr należących do róż­nych zgromadzeń, przyczynia się do podno­szenia po­tomków naszych wychodźców, jak również miejsco­wego społeczeń­stwa na wyższy poziom du­chowy, mo­ralny, kulturalny, cy­wilizacyjny.

 

Aktualnie większość polskich misjonarzy (księży diecezjal­nych, za­konnych i sióstr reprezentujących różne zgromadzenia) prowadzi działalność religijną wśród Brazylijczyków. Natomiast jeśli chodzi o duszpaster­stwo specyficzne, jakim jest właśnie dusz­pasterstwo polo­nijne, to prowadzone jest ono w nastę­pującym wymiarze. W dużych miastach, gdzie mieszkają Po­lacy urodzeni w Polsce lub ich potomkowie będący mocno związani z kulturą i językiem polskim – istnieją parafie personalne lub kapelanie polskie. Polskie para­fie personalne zostały erygowane kilkadziesiąt lat temu i istnieją po dzieńdzisiejszy w: Kurytybie (Parafia pod wezwaniem św. Stanisława Biskupa i Męczennika- werbiści), Rio de Janeiro (Parafia pod we­zwaniem Matki Boskiej Jasnogórskiej - chrystusowcy). Oprócz wymienionych parafii osobowych, istnieją ka­pelanie polskie w: São Paulo (od początku prowa­dzona przez salezjanów, a od grudnia 1996 do 2016 r. przez chrystu­sowców), Porto Alegre (od sierpnia 2015 r. przez chrystusowców). Ponadto w Kurytybie wincentyni odprawiali przez długie lata w swoim kościele parafialnym pod wezwaniem św. Wincentego każ­dej niedzieli Mszę św. po pol­sku. Również w Kurytybie chrystusowcy raz w miesiącu odprawiali Mszę św. dla grupy Polaków w kościele parafialnym pod wezwaniem św. Józefa w dzielnicy Capão Raso. Natomiast w rejonach, gdzie żyją po­tomkowie polskich imigrantów prowadzone są parafie te­ryto­rialne. We wspólnotach tych duszpasterstwo polonijne uzależnione jest w dużym stopniu od zapotrzebowania sa­mych Brazylijczyków polskiego pochodzenia, a także od inwencji i zaangażowania samego duchownego pol­skiego. Trzeba jeszcze dodać, że w wielu parafiach prowa­dzone są lekcje języka polskiego, programy radiowe o charakterze polonijnym, jak również istnieją zespoły folkloru polskiego. Warto w tym miejscu zacytować obserwację Prymasa Polski, kard. Józefa Glempa, który odwiedzał ośrodki polonijne w Brazylii i Argentynie w 1984 r. „Ogólnie można stwierdzić, że w obu wizytowanych krajach duszpasterstwo polonijne wykazuje tendencje do słabnięcia. (...). Jest to zrozumiałe, gdy się zważy, że zatrzymał się dopływ świeżej emigracji, a pokolenia emigracji starej w sposób naturalny integrują się. Przypomnieć jednak wypada, że język nie jest ostatecznym kryterium narodowości. Można w Brazylii spotkać ‘polskie ośrodki’, gdzie cała liturgia odbywa się w języku danego kraju, a jednak jest to duszpasterstwo polskie. Decyduje o tym obyczajowość polska, ‘poczucie’ wyrobionej tradycji cechujące kolonistów, a nade wszystko kult Matki Boskiej Częstochowskiej. Drugim elementem słabnięcia duszpasterstwa polskiego jest brak inspiratorów-kapłanów. Każdy kapłan polonijny, za wyjątkiem kilku, musi jednocześnie pracować na rzecz duszpasterstwa krajowego. Pracy jest dużo. Trzeba objeżdżać wiele ośrodków. Niejedna parafia ma do obsłużenia czterdzieści kaplic. (...)Integracja społeczności religijnych ma to do siebie, że wnosi dobro każdej nacji w dobro wspólne kraju. Zaniedbywanie wychowania katolickiego dzieci i młodzieży na sposób polski jest zgodą na przeciętność, na obniżenie poziomu duchowości. W kontekście brazylijsko-argentyńskim nie da się zaprzeczyć, że polska katechizacja i polski program duszpasterski, wynikający z zaplecza tysiącletniej kultury, dają rękojmię osiągnięcia większej dojrzałości chrześcijańskiej. A to stanowi o pozytywnym wkładzie na rzecz Kościoła powszechnego. (...).Sens duszpasterstwa polonijnego nie polega na tym, aby za wszelką cenę utrzymać język i obyczaje polskie, ale by jak najpełniej rozwinąć łaskę wiary opierając się na religijnej kulturze polskiej, i w ten sposób dać świadectwo życia Kościoła – w sposób godny naśladowania i przyjęcia”.

W 2016 r. na terenie Brazylii pełni posługę194 polskich misjonarzy (księża diecezjalni i zakonni), 49 sióstr z różnych zgromadzeń zakonnych i 1 misjonarka - osoba świecka. Wśród nich mamy 7biskupów: biskup Czesław Stanula, CSsR – ordynariusz diecezji Itabuna – Bahia (1 lutego 2017 r. przeszedł na emeryturę), biskup Jan Wilk, OFMConv. – ordynariusz diecezji Anápolis – Goiás,  biskup Edward Zielski – ordynariusz diecezji São Raimundo Nonato – Piauí,  biskup Jan Kot, OMI – ordynariusz diecezji Zé Doca – Maranhão, biskup Romuald Maciej Kujawski – ordynariusz diecezji Porto Nacional – Tocantins,  biskup Marek Marian Piątek, CSsR – ordynariusz diecezji Coari – Amazonas,  biskup Janusz Danecki, OFMConv. – biskup pomocniczy archidiecezji Campo Grande – MS.

W strukturach Krajowej Konferencji Biskupów Brazylii (CNBB) mamy następujących Polaków: Rada Główna – członek zastępca: biskup Romuald Maciej Kujawski, biskup Marian Marek Piątek, CSsR, Rada nadzorcza (fiskalna): biskup Jan Wilk, OFM Conv.

Ponadto w Regionach Krajowej Konferencji Biskupów Brazylii (CNBB) polscy hierarchowie pełnią następujące funkcje: biskup Romuald Maciej Kujawski (Norte 3: wiceprzewodniczący), biskup Jan Wilk, OFMConv. (Centro Oeste: wiceprzewodniczący), biskup Marian Marek Piątek, CSsR (Norte 1: wiceprzewodniczący), biskup Janusz Danecki, OFMConv. (Oeste 1: sekretarz).  Członkiem Komisji duszpasterskiej Episkopatu ds. doktryny wiary jest biskup Marek Marian Piątek, CSsR.

Warto nadmienić, iż w Nuncjaturze Apostolskiej pracował w charakterze pierwszego radcy ks. prałat Tomasz Grysa. 19 lipca 2016 r. odbyło się pożegnanie ks. prałata Tomasza, który został przeniesiony do pracy w USA.

W Kościele w tym kraju mamy również czterech biskupów polskiego pochodzenia: biskup Sergio Krzywy – ordynariusz diecezji Araçatuba – SP, biskup Rafael Biernaski – ordynariusz diecezji Blumenau – SC, biskup José Carlos Chacorowski, CM – ordynariusz diecezji Caraguatuba – SP, biskup Izidoro Kosinski, CM – emerytowany ordynariusz diecezji Três Lagoas – MS.  

Natomiast, według danych statystycznych Kościoła w Brazylii, w 2000 r. wśród brazylijskiego kleru było 309 księży mających polskie nazwisko. W liczbę tę nie wliczamy spotkanych księży z polskimi nazwiskami, którzy przyjęli tutejsze obywatelstwo i figurują jako Brazylijczycy.  Również nie ujmujemy w tę liczbę duchownych z polskimi nazwiskami, a będących obywatelami: Anglii, Austrii, Kanady, Niemiec, Stanów Zjednoczonych.

 

 

Wg. Zdzisław Malczewski TChr, W trosce nie tylko o rodaków. Misjonarze polscy w Brazylii, Curitiba 2001, s. 35-48.

(Aktualizacja danych: 31.03.2017 r.)

Copyright © Zdzislaw Malczewski SChr | Wszystkie prawa zastrzezone | Todos os direitos reservados